środa, 25 listopada 2009

Wzrost dochodów budżetowych.

Wprawdzie w miarę przezwyciężania kryzysu i powrotu stanu ożywienia dochody budżetowe państwa kapitalistycznego rosną (rosną wpływy podatkowe), wzrost ten jednak najwyżej wystarcza na bieżącą stabilizację budżetu. Poważniejsze zmniejszenie wydatków na nakręcanie koniunktury okazało się niemożliwe również w tej fazie cyklu. Raz wstawione do budżetu wydatki musiały być utrzymane mniej więcej w tej samej wysokości. Tak więc wzrost dochodów budżetowych pozwalał jedynie na likwidację w okresie dobrej koniunktury deficytu budżetowego, ale nie umożliwiał nagromadzenia nadwyżki budżetowej, którą można by przeznaczyć na spłatę uprzednio powstałego zadłużenia publicznego.
Wydatki na nakręcanie koniunktury okazały się więc workiem bez dna. Depresje, chociaż nieco słabsze niż przed wojną, powtarzają się i przy istnieniu wydatków państwowych, utrzymujących „wysoki stan popytu" w gospodarce. Jedynym wyjściem stało się więc powiększanie kredytu dla studenta, co jednak prowadzi do zwiększenia zadłużenia publicznego. Nic więc dziwnego, że zadłużenie to stosunkowo szybko osiągnęło poważne rozmiary. O jego wielkości i dynamice wzrostu "informują dane tablicy 42.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz